III Niedziela Adwentu

W III Niedzielę Adwentu Jan, będąc w roli nauczyciela poucza co ludzie mają czynić, aby się nawrócić. Nawoływał do odrzucenia hipokryzji, światowości i przekonaniu o swojej nieomylności. Wiedział, że wszyscy, którzy przychodzą do Jezusa muszą żałować za swoje grzechy.
Spójrz, moje ręce są puste, stoję ubogi ja grzesznik
Jan Chrzciciel był prorokiem, który mieszkał na pustyni, ubrany w odzienie z sierści wielbłądziej, a także przepasany skórzanym pasem wokół bioder. Za pożywienie obierał sobie szarańcze i miód. Nawoływał ludzi do umartwiania się, stąd również je praktykował. Chcąc przygotować lud na przyjście Chrystusa kierował do nich przesłanie – Żałujcie za swoje grzechy.
Dzielmy się wiarą jak chlebem
Ludzie, którzy usłyszeli nakaz Jana pytają Go w jaki sposób ma się wyrażać ich nawrócenie. Pytają “co mamy czynić?”. Jan wskazuje na uczynki miłosierdzia. Poucza, by dzielić się swoimi dobrami: ten, kto ma dwie suknie i żywność, niech podzieli się otrzymanymi dobrami z innymi ludźmi. Z tymi, którzy są pozbawieni tych podstawowych rzeczy.

Jan Chrzciciel swoje katechezy kieruje do dwóch grup ludzi, którzy wykonywali różne profesje. Pierwszą stanowili celnicy, wśród których był wysoki poziom korupcji. Społeczeństwo z tego powodu uważało ich za grzeszników. Są oni zachęcani, aby nie pobierali nic więcej ponad to, co im wyznaczono. Drugą grupę stanowili rzymscy żołnierze, którzy usłyszeli przestrogę, aby nie używali groźby ani przemocy oraz aby od nikogo nie wymuszali pieniędzy.
Niech dom Aarona głosi:
Jego łaska na wieki trwa
W tym fragmencie Ewangelii zebrani ludzie zastanawiają się czy Jan Chrzciciel nie jest zapowiadanym Mesjaszem. Św. Jan zaprzecza temu wszystkiemu i wskazuje, że jest ktoś od niego mocniejszy, kto nie będzie chrzcił wodą, lecz Duchem Świętym i ogniem. Pokazuje tym, że chrzest Jezusa będzie inny niż ten Janowy czy dotyczący obmyć rytualnych judaizmu. Chrzest Janowy miał być znakiem zmycia grzechu poprzez obmycie w wodzie, natomiast chrzest ten nie wzmacniał martwej duszy.

W Starym Testamencie były trzy obrzędy, które przypominały chrzest z wody. Pierwszy był za czasów Mojżesza, gdzie ten przyprowadził Aarona oraz jego synów do wejścia do Namiotu Spotkania i dokonał obmycia ich wodą. Następnie chrzcił olejem, wlewając go na głowę Aarona, aby go uświęcić. Potem następował chrzest krwią barana, złożonego w ofierze, namaszczając nią prawe ucho Aarona, jego kciuk i duży palec prawej stopy. Rytuał ten oznaczał stopniową konsekrację. Analogia do nich to: wydarzenia w Jordanie, Przemiennie na górze Tabor oraz Kalwarię.
I służcie Panu z prawdziwą pokorą
U Jana na plan wyłania się ogromna pokora twierdząc, że nie czuje się godzien nawet rozwiązać rzemyka u sandałów Jezusa, natomiast Chrystus przewyższy go w pokorze umywając nogi Apostołów w Wieczerniku. Zamiast wezwania do broni, święty nawoływał do zadośćuczynienia za grzechy i zapowiadał oczekiwanego Mesjasza. To św. Janowi nadany został przywilej kroczenia przed Królem i wołania, że nadchodzi Chrystus.
Idzie Król chwały
Zapowiedziany Mesjasz będzie miał wiejadło w ręku, dzięki czemu oddzieli pszenicę od plew. Ta metafora ma na celu pokazanie co nastąpi wraz z nadchodzącym gniewem Boga tj. Nastąpi oddzielenie ludzi złych i dobrych. Wiejadło, o którym mowa to dawne narzędzie, przypominające widły, które służyło do przerzucania do góry wymłócone ziarna wymieszane z plewami. Podczas podmuchu wiatru następowało rozwiewanie plew, podczas gdy cięższe ziarno opadało z powrotem na ziemię. Następnie ziarno trafiało do spichlerza, natomiast plewy paliły się w ogniu. Podobną zapowiedź takiego rozdzielenia w Izraelu zapowiadał starzec Symeon.

Jezus wielokrotnie zapowiadał, że będzie ucisk i prześladowanie z powodu Jego imienia. Nie inaczej stało się z Janem Chrzcicielem. Wzywając do nawrócenia i głosząc Dobrą Nowinę zapłacił za to najwyższą cenę – poniósł śmierć męczeńską. Prześladowanie Jana przez Heroda było zapowiedzią późniejszej wrogiej postawy tetrarchy wobec Jezusa.
Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody
Jan Chrzciciel wykorzystywał zarówno symbole, jak i słowa. Często były to mocne, a czasem niewygodne wypowiedzi. Każdy z nas, będąc prawdziwym uczniem Jezusa nie może się wstydzić swojej wiary. Jesteśmy wezwani do tego, by głosić w swoich środowiskach Ewangelię, żyjąc nią. Tylko mężne opowiedzenie się za wartościami chrześcijańskimi prowadzi do dojrzałej wiary.
Prośmy Pana, abyśmy tak jak św. Jan wzywali do nawrócenia. Abyśmy nigdy nie wstydzili się Chrystusa i w chwili próby potrafili dokonywać dobrych wyborów.
