Miłosierdzie zaczyna się w sercu, które potrafi zobaczyć w drugim człowieku nie jego winy, lecz jego wartość. To spojrzenie oczami Boga – pełne współczucia, ale i gotowości, by wyciągnąć pomocną rękę. Ks. Józef Małysiak tak pisał o uczynkach miłosierdzia:
„Kiedy Pan Jezus głosił osiem błogosławieństw w prześlicznym i sławnym kazaniu na górze, powiedział między innymi te słowa: „Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią”. W tych słowach polecił Zbawiciel miłość i miłosierdzie dla bliźnich.
Są uczynki miłosierdzia względem ciała i względem duszy. Bardzo ważne są uczynki miłosierdzia wyświadczone biednym i cierpiącym na ciele. Ale daleko ważniejsze są uczynki miłosierdzia względem duszy. Trzeba nawrócić grzesznika, trzeba pocieszyć strapionego, trzeba przebaczyć nieprzyjacielowi. (…) Powie ktoś przykre słowo – przebaczyć. Dokuczy ktoś przy pracy – przebaczyć. Obmówi ktoś, oskarży, nagada – przebaczyć. Zawsze i wszędzie przebaczyć”.
Kiedy przebaczam, kiedy pochylam się nad cudzą słabością, moje serce staje się podobne do serca Boga. A wtedy także ja sam mogę doświadczyć Jego czułości i przebaczenia.
Być miłosiernym to nie znaczy być naiwnym. To znaczy wierzyć, że każdy człowiek, nawet zraniony czy pogubiony, jest zdolny do dobra.
To błogosławieństwo jest obietnicą, że nic, co dam z miłości, nie zginie. Bo miłosierdzie, które ofiaruję innym, wróci do mnie – oczyszczone, pomnożone, uświęcone w Bogu.
Czy dziś potrafię zobaczyć w czyimś sercu to, co Bóg w nim widzi?
