ŚLADAMI ŚW. JANA PAWŁA II I SŁUGI BOŻEGO KS. JÓZEFA MAŁYSIAKA

ŚLADAMI ŚW. JANA PAWŁA II I SŁUGI BOŻEGO KS. JÓZEFA MAŁYSIAKA

Facebook
WhatsApp

Śladami św. Jana Pawła II i Sługi Bożego ks. Józefa Małysiaka

Jak lepiej poznać niezwykłych ludzi? Można czytać ich biografie, oglądać fotografie i poznawać świadectwa tych, którzy ich spotkali. Można też odwiedzić miejsca, w których żyli, modlili się i dojrzewali do swojego powołania. Przejść choćby niewielkim fragmentem ich życiowej drogi. Tak właśnie rozpoczęła się nasza wakacyjna podróż – śladami św. Jana Pawła II i Sługi Bożego ks. Józefa Małysiaka.

Pakowanie, coś do jedzenia na drogę, ostatnie sprawdzenie bagaży. I jeszcze coś najważniejszego – modlitwa. Prosimy o bezpieczną podróż i wstawiennictwo św. Krzysztofa, św. Jana Pawła II oraz Sługi Bożego ks. Józefa Małysiaka.

Ruszamy.

Pierwszy przystanek – Łagiewniki

Przed godziną 15.00 docieramy do krakowskich Łagiewnik. Zdążamy na Koronkę do Miłosierdzia Bożego w Godzinie Miłosierdzia. Trudno wyobrazić sobie lepszy początek tej drogi.

Odwiedzamy Sanktuarium Bożego Miłosierdzia oraz Sanktuarium św. Jana Pawła II. Potem ruszamy dalej, w stronę Wadowic. Jedziemy malowniczymi drogami. Towarzyszą nam górskie krajobrazy, w oddali pojawia się Kalwaria Zebrzydowska.

Przed godziną 19.00 docieramy do naszej kwatery.

I właśnie wtedy nasza spokojna podróż niespodziewanie się zmienia.

ŚLADAMI ŚW. JANA PAWŁA II I SŁUGI BOŻEGO KS. JÓZEFA MAŁYSIAKA Ojciec Założyciel

Zapach spalonej gumy

Sprawdzamy samochód. Z jednego z kół dochodzi dziwny zapach. Koło jest bardzo gorące, wyraźnie czuć spaloną gumę. To niepokojące, tym bardziej że przed wyjazdem samochód przeszedł naprawę hamulców.

Wypakowujemy bagaże i zaczynamy szukać warsztatu.

Jest sobota, około godziny 19.00. Szanse na znalezienie mechanika wydają się niewielkie. Jeden telefon, drugi – bez odpowiedzi.

Modlimy się. Zawierzamy tę sytuację Bożej Opatrzności.

W końcu ktoś odbiera.

Mechanik mówi, że jest już po pracy i niczego nie może obiecać. Odradza jednak dalszą jazdę i zgadza się obejrzeć samochód.

Jedziemy przez Wadowice. Mijamy bazylikę, rynek, a potem kierujemy się na ulicę Mickiewicza.

Po krótkich oględzinach słyszymy jednoznaczny werdykt:

– Z tymi hamulcami dalej jechać nie można.

Mechanik zakończył pracę około godziny 14.00. Jest już po 19.20. Mówimy, że zostajemy w Wadowicach tylko do poniedziałku, mniej więcej do godziny 11.00.

– Jeśli zostawicie samochód teraz, może się uda. Zobaczę go jeszcze wieczorem, rano postaram się pojechać po części. Może zdążę naprawić, ale niczego nie obiecuję. W południe muszę jechać z synem do lekarza.

Zostawiamy samochód.

Mamy nadzieję, że nasza wakacyjna wyprawa nie zakończy się właśnie tutaj – w warsztacie samochodowym.

Nie wiemy jeszcze, że dzięki tej awarii zobaczymy Wadowice zupełnie inaczej, niż planowaliśmy.

Jedna szkoła, dwie niezwykłe historie

Wracając pieszo, ponownie przechodzimy ulicą Mickiewicza. Zatrzymuje nas okazały budynek.

To dawne wadowickie gimnazjum – miejsce związane z młodością Karola Wojtyły. Przed budynkiem stoi charakterystyczna ławeczka z postacią młodego Karola.

Z dostępnych informacji dowiadujemy się, że z tym samym miejscem, wiele lat wcześniej, związany był również ks. Józef Małysiak.

Stoimy przed budynkiem, w którym kształtowały się horyzonty dwóch wielkich Polaków, którzy całe swoje życie poświęcili Bogu i drugiemu człowiekowi.

Przy wadowickich kremówkach rozmawiamy o św. Janie Pawle II i ks. Józefie Małysiaku.

W miejscu, gdzie „wszystko się zaczęło”

W niedzielę zwiedzamy Bazylikę Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny, rodzinny dom św. Jana Pawła II i wadowicki rynek.

Potem idziemy do karmelitów – do Sanktuarium św. Józefa.

To miejsce szczególnie związane z duchową drogą Karola Wojtyły i ks. Józefa Małysiaka. Myślimy również o pokoleniach młodych ludzi, którzy przychodzili tutaj szukać ciszy, modlitwy i odpowiedzi na najważniejsze pytania.

Wchodzimy do świątyni.

Zapada cisza.

Wzrokiem podążamy po miejscach, po których przed nami chodzili ludzie, których duchowa obecność podczas tej podróży staje się dla nas coraz bardziej wyraźna.

Zatrzymujemy się przy pamiątkach związanych ze św. Rafałem Kalinowskim, który był spowiednikiem młodego Józefa Małysiaka. Dotyk starego drewna, cisza klasztornego kościoła i świadomość historii tego miejsca skłaniają do modlitwy.

Dziękujemy za wszystko, co wydarzyło się do tej pory, i prosimy o błogosławieństwo na dalszą drogę.

U karmelitów spotykamy także inną bliską nam postać – bł. Alfonsa Mazurka, pochodzącego z naszych stron. Na ścianie znajduje się również relikwiarz ze szkaplerzem św. Jana Pawła II.

To niezwykły czas modlitwy i refleksji – nad tym, co już za nami, i nad tym, co jeszcze przed nami.

Wieczorna Msza Święta staje się dziękczynieniem za cały dzień.

Gdzie mieszkał młody Józef Małysiak?

Wieczorem jeszcze raz sięgamy do życiorysu ks. Józefa Małysiaka. Próbujemy ustalić, gdzie znajdował się internat, w którym mieszkał przez osiem lat, ucząc się w Wadowicach.

Nie jest to łatwe. Informacje są szczątkowe. Kolejne ślady prowadzą nas jednak do miejsca, w którym dawniej miała znajdować się bursa. Budynek z biegiem lat zmieniał swoje przeznaczenie.

Patrzymy na adres.

I wtedy odkrywamy coś zaskakującego.

To zaledwie kilka numerów przed warsztatem, w którym zostawiliśmy nasz samochód.

Przypadek?

Można oczywiście tak powiedzieć.

My jednak odbieramy tę sytuację inaczej. Właśnie w tym miejscu spotkaliśmy się z niezwykłą życzliwością człowieka, który w sobotni wieczór, już po zakończeniu pracy, zgodził się nam pomóc.

A gdyby samochód się nie zepsuł, prawdopodobnie przejechalibyśmy przez Wadowice według wcześniej przygotowanego planu. Tymczasem zostaliśmy zmuszeni do zatrzymania się, chodzenia pieszo, szukania, czytania i odkrywania.

Awaria, która początkowo wydawała się wielkim problemem, otworzyła przed nami zupełnie inną drogę.

ŚLADAMI ŚW. JANA PAWŁA II I SŁUGI BOŻEGO KS. JÓZEFA MAŁYSIAKA Ojciec Założyciel

„Jest dobrze”

W poniedziałek musimy opuścić kwaterę do godziny 11.00.

O 10.00 dzwonimy do mechanika.

W słuchawce słyszymy:

– Jest dobrze. Za chwilę kończę i sprawdzam, czy wszystko działa.

Ogromna ulga.

W drodze do warsztatu jeszcze raz zachodzę pod dawne gimnazjum i pod adres, gdzie miała znajdować się bursa. Patrzę na stare, okazałe budynki. Ile historii mogą w sobie kryć?

Pytam napotkanych ludzi. Nikt już nie pamięta.

– To było bardzo dawno…

Pytam także mechanika. Jest młodym człowiekiem. To również nie jego czasy.

Ale dla nas pozostaje niezwykłe, że właśnie tutaj, niemal w miejscu związanym z młodością ks. Małysiaka, spotkaliśmy człowieka, który okazał nam tak wiele dobroci i pomocy.

O 10.50 podjeżdżam już sprawnym samochodem po bagaże.

Z ulgą i modlitwą dziękczynną ruszamy dalej – na zachód, w stronę Gór Stołowych.

Dalej w drogę

Po drodze zatrzymujemy się w Nysie. Odwiedzamy piękne kościoły, urzekające jednocześnie prostotą i majestatem.

Przed nami kilka dni obcowania z pięknem gór. Jest również modlitwa w sanktuarium w Wambierzycach, u Matki Bożej Królowej Rodzin, spotkanie ze św. Szarbelem, a także kolejne miejsca przypominające o świętych, którzy pozostawili po sobie wyraźne ślady wiary.

W końcu trzeba wracać do domu.

Ale przecież jesteśmy niedaleko Wrocławia.

A skoro Wrocław – to niedaleko Bagno.

A skoro Bagno – to ks. Józef Małysiak i jego droga w zgromadzeniu salwatorianów.

Jesteśmy tak blisko, że nie sposób tego miejsca ominąć.

Bagno – spojrzeć na życie z innej perspektywy

Skręcamy z głównej drogi i jedziemy trasą prowadzącą do miejsca, którym przed laty podążał również ks. Józef.

Odwiedzamy piękny kościół parafialny, otwarty dla każdego, kto szuka Boga.

Wśród zieleni odnajdujemy także cmentarz. To właśnie tutaj spoczywają doczesne szczątki ks. Józefa Małysiaka.

Niezwykłe miejsce.

Czas jakby przestaje mieć takie znaczenie jak wcześniej. Można spojrzeć na swoją codzienność, plany i problemy z zupełnie innej perspektywy.

Modlimy się.

Towarzyszy nam poczucie, że święci naprawdę są blisko człowieka. Towarzyszą nam w naszej ziemskiej drodze – być może znacznie bliżej, niż na co dzień sobie uświadamiamy.

Oglądamy miejsca związane z formacją zakonną ks. Józefa Małysiaka. Spacerujemy po alejkach pięknego parku. Tymi samymi ścieżkami chodził kiedyś on.

Ale przed drogą do domu pozostało jeszcze jedno szczególne miejsce.

Trzebnica – kolejny ślad

Bazylika w Trzebnicy to miejsce związane z ostatnim etapem życia ks. Józefa Małysiaka. Tutaj pracował i tutaj zakończył swoją ziemską drogę.

Zajeżdżamy do Sanktuarium św. Jadwigi Śląskiej.

To miejsce, w którym człowiek niemal odruchowo ugina kolana przed majestatem Boga. Piękno, historia i niezwykłe poczucie sacrum łączą się tutaj w jedno.

Uświadamiamy sobie, że stoimy w świątyni, w której ks. Józef nauczał, sprawował Eucharystię i służył ludziom.

Z modlitwą ruszamy w stronę domu.

Czy to był tylko przypadek?

Kiedy zaczynaliśmy tę podróż, prosiliśmy o opiekę na drodze.

Nie otrzymaliśmy podróży całkowicie pozbawionej trudności. Przeciwnie – pojawiła się poważna awaria samochodu, która mogła zakończyć się znacznie gorzej, gdybyśmy ruszyli dalej.

Problem został jednak zauważony w odpowiednim momencie. W sobotni wieczór znaleźliśmy człowieka, który zechciał nam pomóc. Samochód został naprawiony dokładnie wtedy, kiedy musieliśmy wyjechać.

A czas, który początkowo wydawał się stracony, pozwolił nam przejść pieszo przez Wadowice, szukać śladów Jana Pawła II i Józefa Małysiaka, zatrzymywać się, czytać i odkrywać miejsca, których być może nigdy byśmy nie zauważyli.

Dlatego wracamy z tej podróży z głębokim przekonaniem, że opieka świętych nie zawsze oznacza brak trudności.

Czasem oznacza, że w odpowiedniej chwili pojawia się ostrzeżenie, człowiek gotowy pomóc, otwarte drzwi i droga, której sami wcześniej nie planowaliśmy.

Odwiedzając miejsca związane ze św. Janem Pawłem II i Sługą Bożym ks. Józefem Małysiakiem, mogliśmy lepiej poznać tych, którzy wyprzedzili nas w drodze do świętości.

Małgorzata i Jerzy Piaseccy

Nie polegaj nigdy na sobie, lecz zawsze ufaj Panu Jezusowi i spoczywaj w Bogu.