Z pamiętnika betanki…
Dzisiaj do mojej ręki wpadło zdjęcie z podpisem na odwrocie:
Matce Janinie
Ks. Chryzostom Małysiak S.D.S
Wpatrując się w starą, pożółkniętą fotografię zobaczyłam przesympatycznego starszego pana. Siedząc na tle kwiecistej łąki, uśmiechając się i patrząc jakby na mnie, mówił:
„Moja córko, bądź dobrą, żeby Pan Jezus był z ciebie zadowolony”.
Wpatrując się w tę pełną dobroci twarz zapragnęłam bardziej poznać założyciela mojej Betanii. Słuchając opowieści sióstr i czytając różne pisma ks. Małysiaka, zadziwiałam jak wielką miłością otaczał Najświętszą Maryję Pannę, jak swoje życie powierzył Matce Łaskawej. Jak zachęcał siostry betanki i stawiał Maryję za wzór doskonałej miłości, pisząc:
„Módlcie się gorąco i serdecznie do ukochanej Matki, proście o miłość siostrzaną. Kochajcie się i zgadzajcie, wzajemnie wyrozumiejcie i ustępujcie sobie”.
Siostry wspominały, że odznaczał się wielką gorliwością o chwałę Bożą, uczył żyć wiarą i zawsze powtarzał: „Siostrzyczki, bądźcie święte, a reszta – wszystko będzie dobrze”.
Dając wskazówki siostrom do lepszego życia i pielęgnowania powołania, mawiał, że:
„Powołanie nie znosi urlopu”.
Całe życie Ojca Józefa Małysiaka odznaczało się gorliwą miłością do Maryi i drugiego człowieka, czego dowodem są słowa:
„W miesiącu maju wpadły na mnie wprost szalone akty miłości do Matki Najświętszej. Już nie wiedziałem, jak Ją mam wychwalać i nazwać. Ach, gdyby miliardy dusz zechciały Ją kochać, byłyby wszystkie zbawione”.
Jako kapłan i założyciel naszego zgromadzenia czuł się odpowiedzialny za doprowadzenie każdej siostry i człowieka do zbawienia, dlatego radził trudne sprawy polecać z dziecięcą ufnością Matce Najświętszej.
s. Miriam
