”Witaj wieczności”
Te słowa winny być programem życia wszystkich ludzi i drogowskazem w codziennym działaniu człowieka. Przecież dobrze wiemy, że celem naszego pobytu tutaj na ziemi jest obok starań doczesnych, koniecznych i obowiązkowych, troska o życie przyszłe, pozagrobowe, by je w sobie w krótkim pobycie na tej ziemi zabezpieczyć i zapewnić w szczęściu wiecznym i by nie wpaść w wieczne nieszczęście.
Przecież na dręczące każdego pytanie: quo vadis? – gdzie idziesz? – po co jestem na tej ziemi? – jak długo będę jeszcze będę tutaj i co się ze mną po śmierci stanie? – już pogańskie narody, jeszcze przed przyjściem Zbawiciela, odpowiadały najczęściej : wiarą w życie pozagrobowe, wiarą w życie wieczne i wiarę w szczęście na Olimpie / w niebie/, lub w nieszczęściu w Hadesie /w piekle/.
Jeżeli więc wierzący poganie witali cel swego życia słowami: ”Salve aeternum” – ”Witaj wieczności”, to czyż chrześcijanie nie powinni mieć za hasło, za program całego swojego życia i za drogowskaz codziennego działania – ”Salve aetrnum?” Powiedziałbym nawet, że nie tylko na bramie kościoła lub na domu zakonnym, lecz i na drzwiach każdego domu katolickiego, mógłby słusznie być napis : ”Salve aetrnum” – ”Witaj wieczności”.
Poważnym zagrożeniem dla życia duchowego, bądź po prostu życia osoby wierzącej jest brak perspektywy wiecznej. Żyję na dzisiejszy dzień, tutaj gromadzę skarby, a wieczność? Odsuwa się w planach, jak dalekie marzenie senne.
Przed tym przestrzegał nasz Ojciec Założyciel – przed utratą z oczu nieba. Jak mówił papież Franciszek wieczność oświeca i daje nadzieję życiu doczesnemu każdego z nas, nadaje mu blask, rozświetla dni, „jeśli spojrzymy jedynie ludzkim okiem, to musimy powiedzieć, że ludzka egzystencja zmierza od życia do śmierci. Jezus obala tę perspektywę i stwierdza, że nasza pielgrzymka zmierza od śmierci do życia: pełni życia!” To właśnie w wieczności kryje się prawdziwe znaczenie naszego istnienia ziemskiego, a tym, co ma smak wieczności jest miłość do Boga, bliźniego i samego siebie.
Listopad z racji swojego trwania niejako wymusza na nas, poprzez Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny, refleksję nad życiem, przemijaniem jego ziemskiej formy i wiecznym mieszkaniem u Boga. Jako chrześcijanie mamy jako sens i cel naszego życie WIECZNOŚĆ, tzn. wieczną relację z Bogiem, która zaczyna się już tu na ziemi. Warto się więc dziś zastanowić, czy sposób mojego życia jest rzeczywistym i prawdziwym środkiem do celu – wieczności? Czy moje życie zbliża mnie do wieczności, czy też może oddala? Który głód jest we mnie większy – głód wieczności, czy ziemskich dóbr?
